Wielu filmoznawców powtarza z uporem maniaka, że to co dzieje się na srebrnym ekranie jest znacznie ciekawsze niż filmy kinowe. Wielokrotnie zastanawiałam się, czy nie jest to diagnoza przesadzona na potrzeby zwiększenia dramatyczności zmian, które zachodzą w przemyśle.

Po pobieżnym przyjrzeniu się amerykańskim serialom stwierdzam, że nie ma w tym ani krzty przesady. Zmiany, które zachodzą obecnie w telewizji, a w związku z huraganowym uderzeniem oryginalnych treści produkowanych przez Netflix, nie można już zawężać serialu do telewizji, a raczej do wszelkich innych możliwych platform, są znaczne.

Ale po kolei. Neflix jest największą wypożyczalnią filmów i seriali na świecie. Firmie radzi sobie na rynku tak dobrze, że poszerzyła swoją ofertę o … stworzone przez siebie seriale. Najsłynniejszym chyba jest House of Cards. W filmie tym nie ma co prawda kobiety prezydentki, ale jest żona głównego bohatera Francisa Underwooda, Claire. Kariera Claire jest silnie uzależniona od kariery męża. Z czasem staje się ona mniej od niego zależna, a czwarta seria, która będzie wyemitowana w 2016 r. może przynieść nieoczekiwane zwroty akcji. Claire jest postacią bardzo skomplikowaną. Pokazuje z jednej strony kobietę bardzo silną i niezależną, a z drugiej nie może ona uciec od seksizmu i typowych problemów z opinią społeczną, jakie napotykają kobiety. Widać to zwłaszcza, gdy Claire stara się o ważny urząd, a także gdy musi skonfrontować z opinią publiczną fakt dokonania przez siebie aborcji.

Oprócz dramatu House of cards, na uwagę zasługuje również serial Figurantka (Veep), stanowiący satyrę/komedię polityczną, w której główną rolę powierzono Julii Louis-Dreyfus. Ale o tym serialu więcej w następnym poście.

Reklamy